O nas, czyli jak pewien uparty jegomość z małżonką dali się uwieść Rzymowi

Nasze historia, jak każda porządna rzymska legenda, zaczyna się dość nierozsądnie. Rok 2013. On pakuje walizkę, macha na pożegnanie zdrowemu rozsądkowi i rusza do Włoch. Bez języka, bez znajomości, za to z zapałem godnym krzyżowca i przekonaniem, że „jakoś to będzie”. Idealny materiał na życiową katastrofę… albo na największą przygodę w życiu.

Wtedy jeszcze nie wiedział, że czekają go tysiące godzin walki z włoskim, językiem pięknym, melodyjnym i złośliwie odpornym na polski akcent. Że pochłonie setki książek o cesarzach, papieżach, artystach i świętych. Że nauczy się opowiadać anegdoty o Neronie z takim zapałem, jakby jadł z nim wczoraj kolację. I że przemierzy Rzym wzdłuż i wszerz: od najciaśniejszych uliczek Zatybrza po eleganckie wzgórza, z mapą w jednej ręce i obowiązkowym espresso w drugiej, bo w Rzymie bez kawy człowiek traci orientację.

Nie przewidział też, że kilka lat później do tej przygody dołączy Ona, kobieta równie urocza, co wymagająca, która włoskiego uczyła się nie z rozmówek, lecz z Dantego i traktatów o przekładzie. A chwilę później, z tych dwojga zrodziło się nowe pokolenie, które poznaje Rzym głównie przez pryzmat najlepszych lodziarni i parków idealnych do biegania za króliczkami.

Dziś, po latach błądzenia, uczenia się, odkrywania i zachwycania, możemy powiedzieć bez fałszywej skromności, że znamy to miasto lepiej niż niejeden rodowity Rzymianin. Co wcale nie jest takie trudne, bo przeciętny mieszkaniec Wiecznego Miasta rzadko zapuszcza się dalej niż do swojej ulubionej trattorii za rogiem.

Z czasem dotarło do nas, że brakuje miejsca, które opowiadałoby szczegółowo o Rzymie, bez nudy, za to z pasją, humorem i miłością do detalu. Nie suchego katalogu zabytków, ale czegoś żywego: bloga, który odda puls miasta oddychającego historią od trzech tysięcy lat.

I tak powstali „Zagubieni w Rzymie”.

Piszemy o wszystkim, co w tym mieście fascynuje: o geniuszu Michała Anioła i fanaberiach papieży, o miejscach słynnych i tych, o których wiedzą tylko miejscowi, o kościołach zamkniętych na trzy spusty, o uliczkach, w których czas się zatrzymał, o kuchni, bez której Rzym byłby tylko kupą starych kamieni. Bywa poważnie, bywa wzruszająco, a bywa też z przymrużeniem oka.

Rzym to nie tylko Koloseum, Panteon, Fontana di Trevi i Piazza Navona. To także zapomniane kapliczki, ciche place, bazyliki, do których klucz ma tylko zaspany zakrystianin i historie, których nie znajdziesz w popularnych przewodnikach.

Chcemy zaprosić Cię do odkrywania tego miasta razem z nami. Nieważne, czy przyjeżdżasz tu pierwszy raz, czy dziesiąty, Rzym zawsze ma w zanadrzu coś, co Cię zaskoczy. A my z przyjemnością pomożemy Ci to znaleźć.

Masz pytanie o najlepsze lody? O ukryte perły baroku? O to, dlaczego Bernini i Borromini prędzej rzuciliby się do Tybru, niż poszli razem na aperitivo? Pisz śmiało.

Tworzymy przewodnik z sercem.

Tworzymy blog bez nudy.

Oprowadzamy o całym Rzymie, z krwią, potem i zapachem świeżej pizzy.

Do zobaczenia gdzieś w zaułku, którego nie ma na mapie, ale który, dzięki nam, zapamiętasz na zawsze.