Przez najbliższe trzy spacery zanurzymy się w mniej znaną, ale niezwykle fascynującą dzielnicę Rzymu, Nomentano. To miejsce, które z pozoru wydaje się ciche, spokojne i niepozorne, ale pod powierzchnią kryje niespodzianki, historie, osobliwości i zakamarki. Przed nami część pierwsza tej podróży. Zapraszamy!

Zacznijmy od kilku słów o historii. Nomentano to Quartiere V, czyli piąta dzielnica Rzymu, rozciągająca się od północnej części Murów Aureliana, zaraz za bramą Porta Pia.

Dzielnica powstała w ramach administracyjnego podziału Rzymu w 1921 roku, kiedy to miasto podzielono na piętnaście Quartieri. Nomentano zajmuje 3,26 km² i nazwę swoją zawdzięcza ulicy via Nomentana, której kręgosłupowy przebieg przecina ją niczym klasyczna rzymska droga bo, jak się zaraz okaże, właśnie nią była.

Pierwsze poważniejsze zabudowania pojawiły się tu dopiero pod koniec XIX wieku, wcześniej było tu więcej winnic niż ludzi. W okresie dwudziestolecia faszystowskiego (1922–1942) dzielnica zaczęła kwitnąć jak wiosenna glicynia, nie tylko się rozbudowała, ale i stała się modnym miejscem zamieszkania dla klasy średniej i urzędników. Niestety, podczas II wojny światowej okolica nie uniknęła zniszczeń. Bombardowania aliantów dosięgły i tej części miasta. Po wojnie dzielnica została odbudowana i na gruzach powstały nowe historie.

Via Nomentana, główna arteria dzielnicy, ma rodowód sięgający głębokiej starożytności. Dzisiejsza ulica pokrywa się z trasą antycznej via Nomentana, drogi konsularnej, jednej z tych, które rzymski senat chętnie kazał budować, by armie mogły maszerować, podatki płynąć, a legioniści nie gubili się w lesie.

Budowę tej drogi rozpoczęto w 280 r. p.n.e. z rozkazu konsula Marcusa Valeriusa Maximusa Potitusa. Początkowo trasa prowadziła z Rzymu do miasta Nomentum (dzisiejsza Mentana), a później przedłużono ją aż do Eretum (czyli obecnego Monterotondo). W sumie 34 kilometry starannie utwardzonej ambicji Imperium.

Nasz spacer zaczynamy tuż za Murami Aureliana, dokładnie za Porta Pia, o której już wcześniej opowiadaliśmy w tym poście.
Stajemy na Piazzale di Porta Pia, a tam, w samym sercu placu, nie sposób nie zauważyć pełnego werwy Pomnika Bersaglierów z 1932 roku.

Pomnik Bersaglierów

Autorem rzeźby był Publio Morbiducci, a całość powstała według projektu Italo Mancini, oczywiście na polecenie samego Benito Mussoliniego, który, jak głosi inskrypcja na pomniku, także był Bersaglierem. Nie jest jasne, czy faktycznie biegał tak szybko jak oni, ale wizerunkowo na pewno próbował.

Formacja Bersaglierów, czyli lekka piechota z mechanizmem turbo w nogach, powstała w 1836 roku, a podczas swej pierwszej publicznej parady w Turynie, 1 lipca tegoż roku, wywołała opad szczęk wśród widowni. Maszerowali bowiem w tempie 130 kroków na minutę. Dziś nadal słyną z defilad wykonywanych… w biegu!

Na podstawie monumentu dostrzec możemy inskrypcję Benito Mussoliniego.

Po prawej stronie via Nomentana zobaczymy rozległy kompleks Villa Patrizi, niegdyś urocza rezydencja wiejska rodu Patrizi Naro Montoro, zaprojektowana w stylu rokoko przez Sebastiano Cipriani na początku XVIII wieku.

Villa Patrizi

W 1907 roku markiz Filippo Patrizi przekazał ją w ręce administracji Kolei Włoskiej: z dworu do dworca, można by rzec. W latach 1911–1925 architekt Pompeo Passerini przerobił budynek na siedziby dwóch ministerstw: Robót Publicznych i Transportu.

Część należąca do Ministerstwa Transportu

Idąc dalej via Nomentana, dochodzimy do neogotyckiego kościoła Corpus Domini (1888–1893), projektu belgijskiego architekta Arthura Verhaegena, który współpracował z Włochem Carlo Busiri Vici.

Kościół Corpus Domini

Wnętrze skrywa freski Virginio Monti i przyjemną, trójnawową przestrzeń.

Wnętrze kościoła Corpus Domini

Zaraz za kościołem skręcamy w boczną via dei Villini. Pod numerem 34 wita nas Klasztor Notre-Dame des Oiseaux, zaprojektowany przez Carlo Busiri Vici w 1900 roku, imponujący, ale nas bardziej interesuje to, co znajduje się pod nim.

Klasztor Notre-Dame des Oiseaux Konwentu Cór Świętych Serc Jezusa i Marii

Wejście numer 32 prowadzi do jednego z najbardziej tajemniczych miejsc w okolicy:

Katakumby św. Nikomedesa, zupełnie nieznane turystom, ukryte niczym karta dań w rzymskiej trattorii bez menu. Święty Nikomedes Rzymski, kapłan i męczennik, został zamordowany około 90 roku n.e. za organizowanie chrześcijańskich pochówków, co wówczas było zajęciem równie niebezpiecznym, co polityka.

Jego szczątki spoczywają dziś w Bazylice św. Praksedy na Eskwilinie. Katakumby odkrył Antonio Bosio w początkach XVII wieku, znany z tego, że potrafił znaleźć starożytne groby szybciej niż przeciętny rzymianin znajduje miejsce parkingowe. Do lat 20-tych XX wieku odkryto tu 160 metrów podziemnych korytarzy na dwóch poziomach. Popularnie nazwano je imieniem Nikomedesa, choć archeolodzy podejrzewają, że mamy do czynienia z prywatnymi hypogeami połączonymi siecią tuneli.

Chcesz zwiedzić? Trzeba zdobyć pozwolenie z Pontificia Commissione di Archeologia Sacra i zebrać 220 euro. Zwiedza się w grupach po 15 osób. Podczas II wojny światowej miejsce to służyło jako… schron przeciwlotniczy.

Wracamy na via Nomentana i dochodzimy do ulicy via Cagliari, w którą skręcamy i dochodzimy na jej koniec. Tam, na rogu znajduje się MACRO, czyli Museo d’Arte Contemporanea di Roma.

Muzeum Sztuki Współczesnej MACRO

Budynek powstał w latach 1908–1922, a jego autorami byli Gustavo Giovannoni i Alfredo Palopoli. Kolekcja to ponad 600 dzieł z drugiej połowy XX wieku. Uwaga: wstęp darmowy, czyli rzecz w Rzymie niemal równie rzadka jak wolny stolik bez rezerwacji.

Znowu wracamy na via Nomentana i napotykamy kościół San Giuseppe, zbudowany w latach 1902–1905, według projektu wspomnianego już Carlo Busiri Vici.

Kościół S. Giuseppe

Kościół reprezentuje styl neoromański, z ceglaną fasadą, trzema łukami portyku i piękną rozetą. Na fasadzie mozaika z herbem papieża Piusa X oraz herbem Kanoników Laterańskich. Wnętrze to trzy nawy, absyda w stylu cosmatesca, dzieło Eugenio Cisterna, a całość dopełnia rzeźba „Św. Józef” autorstwa Francesco Nagni.

Wreszcie dochodzimy do Villa Torlonia, perełki, która przez wieki była własnością możnych rodów: Pamphilij, potem Colonna, aż w 1797 roku kupił ją książę-bankier Giovanni Raimondo Torlonia, by stworzyć godną rezydencję dla syna Alessandro. Prace rozpoczęto w 1806 roku, a nad całością czuwał Giuseppe Valadier. Później projekt rozwijał Giovan Battista Caretti, tenże stworzył m.in. Świątynię Saturna, Trybunę z Fontanną, Amfiteatr, Kaplicę św. Aleksandra i inne bajkowe detale.

W roku 1919, przy okazji kopania schronu przeciwlotniczego (dla Mussoliniego), odkryto tu… katakumby żydowskie z III–IV wieku. Takie rzeczy tylko w Rzymie. Benito zamieszkał w willi w 1920 roku, a książę Torlonia, z niechęcią, przeniósł się do pobliskiego Casino delle Civette.

Po wojnie kompleks niszczał, aż w 1978 roku odkupiło go miasto. Dziś to publiczny park miejski, pełen zieleni, historii i… wiewiórek.

Wejście do parku to dzieło samo w sobie: monumentalna brama z lat 1905–1911, projektu Enrico Gennari. Propyleje z trawertynu, żelazna brama, brązowe orły, loggie z jońskimi kapitelami, Rzym wie, jak zrobić pierwsze wrażenie. Po bokach kopie rzeźb: „Pandora”, „Pudicizia” i „Fauno”, oryginały czekają w muzeum w Casino Nobile.

Wejście na teren Villa Torlonia

W samym sercu parku Villa Torlonia, pośród dostojnych alei, bujnych zarośli i przypadkowych kotów, znajdziemy trzy główne budynki, które tworzą ten nieco bajkowy kompleks willowy. To tutaj, między klombem a kolumną, rzymska elegancja spotyka się z architektoniczną fantazją i odrobiną dyktatorskiego dramatu. Zacznijmy od najważniejszego z rodzeństwa: Casino Nobile.

Casino Nobile

To właśnie ten budynek pełnił funkcję głównej rezydencji książąt z rodu Torlonia, a zatem to serce całej opery. Klasycystyczny do bólu (ale tego przyjemnego bólu estety), z monumentalnymi marmurowymi kolumnami.
Całość, portyk frontowy (pronaos) i boczne portyki, to dzieło Giovan Battista Carettiego. Ten sam artysta we wnętrzach pozwolił sobie na trochę stylistycznego szaleństwa: neogotyckie detale przeplatają się tam z motywami neopompejańskimi, czyli coś dla fanów zarówno średniowiecza, jak i erupcji Wezuwiusza.
Fasada budynku ozdobiona jest niezwykle efektownym „Triumfem Bachusa” wykonanym z terakoty przez Rinaldo Rinaldiego, ucznia samego Antonia Canovy. Gdyby Bachus wiedział, że tak go uwieczniono, zapewne wzniósłby toast.

Dziś we wnętrzach Casino Nobile mieści się Museo di Villa Torlonia. Ale nie wszystko tu pachnie marmurem i freskiem, z piwnicy bowiem można zejść do bunkra Benito Mussoliniego z 1942 roku. Tak, Duce miał tu swoją kryjówkę. Obok bunkra znajduje się sala stylizowana na grób etruski dla tych, którym brakuje trochę antycznej melancholii w życiu.

Rzut beretem i mamy Casino dei Principi.

Casino dei Principi

Ten z pozoru skromniejszy budynek ma równie ciekawą historię. Kiedyś stała tu zwykła winnica, gdzie winogrona robiły karierę jako przyszłe Chianti. Ale w latach 1835–1840 Giovan Battista Caretti uznał, że czas na zmianę klimatu i przekształcił budynek w reprezentacyjny domek książęcy. To tu odbywały się wystawne przyjęcia, koktajle i wieczory pełne romansów oraz intryg godnych opery. Domek był połączony z Casino Nobile podziemną galerią: dyskretne przejście idealne dla tych, którzy nie chcieli, by ich widziano w piżamie.

Zapomniana fontanna ukryta w Casino dei Principi

Dziś w budynku mieści się Rzymska Szkoła Artystyczna, a w powietrzu nadal unosi się zapach kreatywności… i może odrobiny wina.

Na drugim krańcu parku czeka na nas Casina delle Civette, czyli Domek Sów.

Casina delle Civette

Na pierwszy rzut oka wygląda jak chata z baśni braci Grimm, ale tak naprawdę to dawny domek alpejski (Capanna Svizzera) zamówiony przez Alessandro Torlonia w 1840 roku.
W 1908 roku jego następca, książę Giovanni Torlonia Il Giovane, zamarzył sobie coś bardziej… magicznego. Zlecił architektowi Enrico Gennariemu przebudowę w duchu romantycznego średniowiecza, z loggiami, wieżyczkami i niezliczoną ilością witraży. Budynek wygląda jak krzyżówka zamku księżniczki Disneya z rezydencją czarodzieja.
W 1914 roku zamontowano witraż przedstawiający sowy, dzieło Duilio Cambellottiego i tak narodziła się Casina delle Civette. Stała się prywatną rezydencją Giovanniego, który chyba lubił, gdy mądrość patrzyła na niego z każdego kąta. Wnętrza zachwycają mozaikami, majoliką i stiukami.

Ale to nie koniec parkowych atrakcji. Co to, to nie!

Fałszywe Ruiny, czyli przykład na to, że nawet w XVIII wieku lubiano „retro stylizacje”. Modę na dekoracyjne ruinki wprowadził kardynał Girolamo Il Colonna di Sciarra, a projekt wykonał Ignazio Muratori. Materiały sprowadzono z prawdziwych ruin Villa di Domiziano w Castel Gandolfo, zatem mamy do czynienia z fałszywką z prawdziwego kamienia! Niestety Muratori zmarł w 1763 roku, zanim zdążył zrealizować swoją wizję. Dzieła dokończył w 1842 roku niezawodny Caretti, na polecenie księcia Torlonia.

Fałszywe ruiny

Teatro Torlonia, teatr, który miał być pomnikiem miłości… i chyba ambicji. Projekt Giuseppe Jappelliego z 1839 roku został wcielony w życie przez Quintiliana Raimondiego i Carettiego w 1840 roku, z okazji ślubu księcia Alessandro z Teresą Colonna. Herby obu rodów na fasadzie mówią wszystko. Ukończony w pełni dopiero w 1871 r., przez lata służył bardziej jako ozdoba niż scena. Jedna wzmianka mówi, że w 1905 roku książę Giovanni wystawił tam sztukę „Il profilo di Agrippina”. Mussolini nie był fanem sztuk teatralnych więc teatr popadł w ruinę, aż odrestaurowano go w 2013 roku i otwarto dla publiczności 7 grudnia.

Teatro Torlonia

Świątynia Saturna, zbudowana w latach 1836–1838, według projektu Carettiego, który tym razem inspirował się świątynią Eskulapa z Villa Borghese. Portyk z granitu, tympanon z „Historią Bachusa”, fronton z „Alegorią życia ludzkiego” i w centralnej części sam bóg Saturn, obiekt wygląda jak mitologiczny kadr w 3D. Niestety, do dziś nie doczekał się restauracji. Saturn chyba zasnął na posterunku.

Świątynia Saturna

Trybuna z Fontanną, ostatnie dzieło Carettiego w tym kompleksie. W niszy znajdowała się niegdyś dekoracja „Ucieczka Eneasza z Troi”, dziś już niewidoczna. Z bocznych nisz patrzyły popiersia z kolekcji Torloniów. Dziś zostało jedno. Reszta, jak Eneasz, uciekła.

Trybuna z Fontanną

– Plac turniejowy, średniowieczna fantazja Jappelliego. Trybuny wykonano z peperino z Albano, a w tle widniały trzy czerwono-czarne namioty dla księżnej i jej dam. Namiot księcia stał na wzgórzu, niestety, dziś go nie odnajdziemy. Rozłożył się gdzieś w czasie.

Plac turniejowy

Obeliski, dwa kolosy o wysokości ponad 10 metrów i wadze 22 ton, z różowego granitu z Baveno. Ustawione po obu stronach Casino Nobile: jeden 4 czerwca 1842 r. ku czci Giovanniego Torlonia, drugi 26 lipca na święto św. Anny, ku czci jego żony. Hieroglify wyrył barnabita Luigi Ungarelli, bo przecież co to za obelisk bez egipskiego szyfru?

Obelisk księcia Giovanni Torlonia
Obelisk księżnej Anny Marii

Kolumny honorowe, pierwsza w pobliżu obelisku księżnej, dla Carla Torlonia; druga dziś w eksedrze teatru, ale oryginalne miejsce nieznane.

Szklarnia Mauretańska, zaprojektowana w 1840 r. przez Jappelliego i Canevę. Styl mauretański, klimat egzotyczny, funkcja praktyczna. Działała aż do lat 30. XX w., dziś odrestaurowana, czeka na odkrywców.

Pomarańczarnia, owocowy pawilon z 1839 r., zlecony przez księcia Alessandro. Dziś to klimatyczny bar, cytrusy zamieniono na cappuccino.

Kompleks Villa Torlonia to dziś siedziba Museo di Villa Torlonia i choć o samych dziełach sztuki opowiemy przy innej okazji, warto już teraz wiedzieć, że spacer po tym miejscu to jak podróż w czasie z przystankami w różnych epokach i stylach.

Na tym kończymy część pierwszą naszego spaceru po dzielnicy Nomentano. Przeciągnij się, wypij espresso i przygotuj na ciąg dalszy, bo Rzym nie powiedział jeszcze ostatniego słowa!

——————————-
Podoba Ci się Spacerownik po Rzymie? Postaw nam kawę, przy kawie teksty szybciej się piszą 😜

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

 

 

Bibliografia:

  • Carlo Ceschi, Le chiese di Roma: dagli inizi del neoclassico al 1961, Bologna 1963;
  • Claudio Rendina, Le chiese di Roma, Roma 2000;
  • Armando Bussi, Villa Patrizi e dintorni – Storia e storie, Roma 2015;
  • Roberto Quintavalle, Alessandro Torlonia e Via Nomentana nell’Ottocento, Roma 2008;
  • Annamaria Agati, Villa Torlonia Guidata, Roma 2007.

Być może zainteresuje Cię również:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.