„Ti amo” czyli rzymskie walentynki

Print Friendly, PDF & Email

Ostatnio wpadł mi w ręce angielskojęzyczny tekst pod wymownym tytułem: „Gdzie się zaręczyć w Rzymie”? I tak sobie pomyślałam, biorąc pod uwagę, że nasze włoskie przyjęcie zaręczynowe odbyło się w Rzymie w restauracji teksańsko-meksykańskiej, to chyba nie powinnam się tym tematem zajmować 😊. A jednak zbliżają się walentynki – ulubiona pora każdego zakochanego. Dlatego jeśli któremuś mężczyźnie, w przypływie emocji, wpadnie do głowy pomysł zabrać Was – drogie Panie – do Rzymu, oto kilka subiektywnych propozycji na romantyczne uniesienia w Wiecznym Mieście.

Moje pierwsze Walentynki w Rzymie były straszne dlatego, że wylądowałam 13 lutego i jedyne co mnie ucieszyło, to ówczesna temperatura, czyli plus 16 stopni (wylatywałam przy minus 13 z Warszawy). Reszta była dramatem. Zanim znalazłam moją pracę zdążyłam się zgubić sześćset razy, nie mogłam się dogadać i bardziej myślałam, jak się nie załamać, niż jak przeżywać romantycznie Rzym. Każde kolejne były lepsze, dlatego jeśli moje kochane Panie macie oczekiwania i marzenia na opcję „full romantic” w Rzymie – proszę bardzo, krótki przewodnik. Powinien „przez przypadek” trafić do Waszego mężczyzny, tak na zasadzie- a czytałeś ten tekst kochanie? 😊

Oczywiście Walentynki w Rzymie zależą od tego, ile mamy w portfelu, jednak nie chcę Wam doradzać miejsc w stylu amerykańskiego blogera proponującego kolację na dachu hotelu z widokiem na Colloseum, za którą zapłacicie 200 Euro od osoby i się nie najecie. Chcę wam pokazać darmowe miejsca, ale jeśli jednak pójdziecie na skróty i Wasze Walentynki to będzie wrzucanie pieniążków do Fontanny Di Trevi to i tutaj można najdroższą nam osobę zaskoczyć.

Fontana di Trevi

Wszyscy to znacie: wrzuć pieniążek a wrócisz do Rzymu – noo nie do końca z tym rzucaniem tak jest. Legenda głosi, że wrzucenie pojedynczej monety sprawi, że z pewnością jeszcze kiedyś wrócimy w to miejsce. Wrzucenie 2 monet gwarantuje romans. Natomiast, kto wrzuci 3 monety może spodziewać się szybkiego zakochania i ślubu. Po prawej stronie fontanny di Trevi, tuż pod kamienną wazą stojącą na murze, znajdziecie małe źródełko wody pitnej zwane Fontanną Zakochanych – Fontana degli Innamorati. Jeśli wybranek napije się tej wody z waszych dłoni, wówczas do końca życia Was nie opuści.

Fontana degli Innamorati

Bez dwóch zdań Rzym romantyczny to Rzym z perspektywy wzgórz, najlepiej wieczorem.

Pierwszy widok z tej perspektywy, to ten z tarasu w Ogrodzie Pomarańczowym – Giardino degli Aranci na Awentynie.

Romantyczny Ogród Pomarańczowy

Jednak lubię to miejsce nie za same pomarańcze i cyprysy czy widok na kopułę Bazyliki w Watykanie. Zanim przejdziecie do ogrodu, musicie koniecznie wejść do najważniejszego kościoła zakonu dominikanów – Bazyliki świętej Sabiny na Awentynie.

Bazylika św. Sabiny

Jest to jedna z najważniejszych bazylik wczesnochrześcijańskich w Rzymie. Nie znajdziecie tu barokowego przepychu, złoceń, jest przejmująca cisza, bardzo mało turystów i nastrój. Przed wejściem do kościoła po lewej stronie znajdziecie drewniane cedrowe drzwi, składające się z 18 paneli.

Jedne z najstarszych drewnianych drzwi na świecie

Pierwszy z nich po lewej stronie to najstarsze przedstawienie ukrzyżowanego Chrystusa w ikonografii. Naprzeciwko drewnianych drzwi znajduje się dziurka w murze, przez którą można zobaczyć ogród dominikanów i słynne drzewko pomarańczowe według legendy zasadzone przez samego św. Dominika. To właśnie pomarańcze z tego drzewka zostały przerobione na marmoladę przez św. Katarzynę ze Sieny i wysłane papieżowi w niewoli awiniońskiej, co miało nakłonić go do powrotu. Miejsce jest bardzo klimatyczne, a sama świątynia często wybierana jest przez młode pary na miejsce ich ślubu.

Jeśli wasza ukochana będzie koniecznie chciała spróbować pomarańczy zebranej z Ogrodu Pomarańczowego raczej jej to odradzajcie. Pomarańcza ta, choć niezwykle zdrowa, jest bardzo gorzka.

Pomarańcze w Ogrodzie Pomarańczowym

Działa przeciwdepresyjnie, przeciwlękowo, uspokajająco i relaksująco. Ponadto przyspiesza przemianę materii i przyswajanie składników pokarmowych (to ekstrakty z tej pomarańczy dodawane są do rzymskich win domowych z przymrużeniem oka nazywanych „odchudzającymi”). Dodatkowo działa bakteriobójczo i uszczelnia ścianki naczyń włosowatych. Same plusy…. tylko ten smak…. bleee 🙂 Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. To z tego gatunku pomarańczy (choć nie w Rzymie a w Wenezueli i na Haiti) wytwarza się słynny likier Curaçao oraz olejki służące do produkcji perfum.

Drugim romantycznym spacerem, polecanym szczególnie wieczorem, jest spacer po wzgórzu Janikulum. Przed zdobyciem tego najwyższego wzgórza można podejść do mniej znanej siostry Fontanny di Trevi, a mianowicie Fontanny Acqua Paola.

Fontana Acqua Paola zwana popularnie „Il Fontanone” czyli „Fontanisko”

Fontanna, podobnie jak di Trevi, wzorowana jest na antycznych łukach triumfalnych. Jest dwukondygnacyjna. W dolnej, centralnej części składa się z trzech łuków arkadowych flankowanych po bokach mniejszymi łukami. W filary podtrzymujące łuki wkomponowano 6 kolumn: 4 z czerwonego granitu, pochodzące z dawnej bazyliki św. Piotra oraz 2 z szarego granitu.

Poziom drugi to wielka inskrypcja honorująca Pawła V Borghese zwieńczona papieskim herbem podtrzymywanym przez „Anioły” autorstwa Ippolito Buzio. Na rogach dostrzeżemy również symbole herbowe rodu Borghese: smoki i gryfy (według innych źródeł to orły).

Przechodząc wyżej dojdziemy do szczytu wzgórza, na którym jest pomnik Garibaldiego.

Pomnik Garibaldiego

Z tarasów widokowych z jednej strony zobaczymy widok na Stary Rzym, z drugiej na Watykan.

Widok ze wzgórza Janikulum

Schodząc ze wzgórza dojdziemy spacerkiem na kolację na Trastevere. To kolejne magiczne miejsce pachnące dobrym jedzeniem, winem, otwartymi do rana lokalami i typowo włoską atmosferą (post jest pisany w dobie pandemii, więc obecnie radzimy sprawdzać wytyczne władz dotyczące otwarcia lokali gastronomicznych).

Jeśli jednak nie jesteście nocnymi markami polecam wam atrakcję Paint. Sip. Enjoy. Wine Party. Za 55 Euro od osoby na CORSO VITTORIO EMANUELE II, w XVII-wiecznym budynku odbędziecie przyspieszony kurs malarstwa połączony z degustacją wina i pizzy. Przed przyjazdem do Rzymu warto sprawdzić, czy odbywają się w tym terminie eventy w stylu pizza weekend, sushi weekend itp. Wówczas kupujemy wejściówkę na imprezę, w cenie której mamy np. 12 kawałków pizzy lub sushi.

Mówiąc o punktach widokowych w Rzymie, muszę wspomnieć jeszcze o jednym z nich, mimo faktu, że nie jest za darmo, to jednak warto z niego skorzystać, a widok jest niesamowity. Mowa tu o tarasie na Ołtarzu Ojczyzny (Monumento Nazionale a Vittorio Emanuele). Z wysokości ok. 80 m nad poziomem placu Weneckiego widać praktycznie całe centrum miasta, a szczególnie jego antyczną część z Forum Romanum, Palatynem i Koloseum. Cena biletu to 7 euro, ale widoki wynagradzają te drobne niedogodności finansowe.

Widok z tarasu na Ołtarzu Ojczyzny

 

Wróćmy jednak do darmowych atrakcji. Z Trastevere niedaleko do najbardziej romantycznego z rzymskich mostów – Ponte S. Angelo.

Ponte S. Angelo nocą

Ten wyjątkowy most ozdobiony jest wieloma rzeźbami aniołów, które nadają mu niespotykany charakter. Warto wybrać się tu na spacer i dokładnie przyjrzeć się każdej z nich. Wieczorem most jest pięknie oświetlony. W dzień wrażenie niestety psują handlarze, dlatego moim zdaniem warto jednak pospacerować się tutaj po zachodzie słońca. Jest jeszcze słynny Ponte Milvio – Most Zakochanych.

Ponte Milvio

To tutaj zakochane pary wieszały kłódki na lampach i barierkach mostu.

Tak wyglądał kiedyś most Ponte Milvio. Dziś jest to zakazane

Zwyczaj ten prawdopodobnie powstał we Florencji, kiedy uczniowie szkoły Sanità in Costa San Giorgio w przerwie wakacyjnej zabierali kłódki ze swych szkolnych szafek i zawieszali je na poręczach florenckiego mostu Ponte Vecchio. Tradycję tę przejęli z czasem zakochani i przenieśli ją do Rzymu, głównie za sprawą bestsellerowej powieści włoskiego pisarza Federica Moccia „Pragnę cię”. Opisał on historię młodych rzymian, którzy na znak miłości zawieszają kłódkę ze swymi imionami na Ponte Milvio – solidny i niezniszczalny symbol ich uczucia. W 2012 roku jedna z latarni pod ciężarem kłódek przewróciła się i władze Rzymu zabroniły tego procederu, proponując zakochanym wejście na stronę www.lucchettipontemilvio.com na której można zawiesić wirtualną kłódkę. Część zakochanych omija ten zakaz, wieszając nadal kłódki i wyrzucając kluczyki do Tybru, jest to jednak oficjalnie zabronione i uprzedzam, jeśli was złapią zostaniecie zatrzymani przez służby porządkowe.

Skoro już zwiedziliśmy romantyczny most to czas na jedną z najbardziej romantycznych uliczek w Rzymie, a mianowicie via Margutta, schowaną pomiędzy Piazza di Spagna i Piazza del Popolo. To tutaj w cieniu domu Felliniego znajdziemy galerie, studia rzymskich artystów i bardzo dużo zieleni. Tutaj warto zagubić się choć na kilka chwil.

Via Margutta – uliczka artystów

Jeśli i tego wszystkiego będzie mało na koniec zostawiłam kwintesencję walentynek w Rzymie. No bo jak tu nie odwiedzić relikwii podobno jego samego – św. Walentego? Gdzie? W kościele zaraz przy Ustach Prawdy – Bazylice Santa Maria in Cosmedin. Pierwsza malutka świątynia stanęła tu już w VI wieku na ruinach antycznych zabudowań zwanych Statio Annonae. Był to dom zarządcy targu i jednocześnie antyczny ośrodek pomocy społecznej! Tu rozdawano jedzenie biednej części społeczeństwa. Legenda głosi jednak, że w tym miejscu stał wcześniej Ołtarz  Herkulesa. W ołtarzu mieszczącym się w nawie lewej przechowywany jest relikwiarz z czaszką i kośćmi św. Walentego.

Relikwie św. Walentego

Wbrew pozorom, nie jest to patron zakochanych 🙂 Żył na przełomie II i III wieku, był biskupem Terni. Został ścięty w czasie prześladowań chrześcijan za panowania cesarza Klaudiusza II Gockiego. Myliłby się jednak ten, kto uznałby, że zginął w obronie wiary. Cesarz Klaudiusz II zabronił wchodzić w związki małżeńskie mężczyznom w wieku 18 – 37 lat, gdyż wierzył, że nie mając rodzin będą lepszymi legionistami. Biskup Walenty błogosławił jednak takim związkom i udzielał młodym ślubów. Za to początkowo trafił do więzienia, gdzie zakochał się w córce jednego ze strażników więziennych. Dziewczyna była niewidoma, ale ponoć pod wpływem pocałunku Walentego odzyskała wzrok. Gdy doszło to do uszu cesarza, ten nakazał Walentego zabić. W dniu egzekucji, Walenty napisał pożegnalny list do swej ukochanej kończąc go: „Od Twojego Walentego”. To dlatego dziś kartki walentynkowe podpisujemy właśnie w taki sposób 🙂 Walenty został ścięty 14 lutego 269 r. Święty Walenty jest tak naprawdę patronem ludzi obłąkanych, chorych na nerwice oraz epilepsję. Na obrazach najczęściej przedstawia się go w stroju księdza z kielichem w jednej i mieczem w drugiej ręce, podczas uzdrawiania młodego chłopca z padaczki. Relikwie świętego umieszczone w tym kościele są prawdopodobnie autentyczne. Jednak w wielu miejscach Europy znajdują się fragmenty jego ciała. Gdyby je złożyć w całość, pewnie uskładałyby się ze trzy kościotrupy 🙂Relikwie św. Walentego poza Rzymem możemy oglądać w: Samborze, Dublinie, Roquemaure, Wiedniu, Balzan, Glasgow czy Birmingham.

Podsumowując trzeba zadać sobie pytanie: w czym i gdzie tkwi ten sukces rzymskiego romantyzmu? Przede wszystkim oczywiście to świetny zabieg marketingowy, który wzmocniony został obrazami popkultury, filmami takimi jak „Rzymskie wakacje” czy „La Dolce Vita”, „Zakochani w Rzymie” Woodego Allena, „Jedz, módl się i kochaj” czy „Gladiator”. To również aura tajemniczości, długiej historii miasta i atmosfery. Oczywiście powiecie, że dzisiejszy Rzym to multikulturowe zbiorowisko, w hałasie którego trudno znaleźć spokój i kontemplować romantyzm. Części z Was zapewne będą przeszkadzali nachalni handlarze, imigranci czy inni turyści. Cóż mogę powiedzieć, każdy może odnaleźć tu coś dla siebie, wystarczy chcieć. Mój romantyczny Rzym to ławka z widokiem na Coloseum, to dobre lody i pizza we dwoje, to niespieszne zagubienie się w Rzymie, czego każdemu czytelnikowi serdecznie życzymy😊

 

Bibliografia:

  • Valeria Arnaldi, Roma romantica: Sulle orme dell’amore, Roma 2019;
  • Federico Gizzi, Le chiese medievali di Roma, Roma 1998;
  • Claudio Rendina, Enciclopedia di Roma, Roma 2005.

2 thoughts on “„Ti amo” czyli rzymskie walentynki

  1. Witam,
    w związku ze Św. Walentym mam pytanie:
    byłem w Kalabrii i na obrzeżach miejscowości BELVEDERE MARITTIMO odwiedziłem Convento Padri Cappuccini San Daniele, w którym również wyeksponowane są doczesne szczątki Św. Walentego. Które wobec tego są prawdziwe?
    Te kalabryjskie, czy te rzymskie? A może jeszcze gdzieś znajdują się kolejne?
    Pozdrawiam
    Błażej

    1. Prawdę mówiąc szczątków świętego Walentego jest tyle, że można by ze 4 ciała z tego złożyć 🙂 Ciężko powiedzieć czy którekolwiek są prawdziwe. Wierzy się, że te rzymskie (czaszka + kilka kości) są autentyczne (ale to tylko wiara, nic pewnego). Niewykluczone, że w Belvedere Marittimo też jest autentyk, gdyż mają tam tylko jedną kość o ile dobrze pamiętam, a ciało ludzkie składa się z ponad 200 kości. Ale jak mówiłem, proszę traktować to z przymróżeniem oka. Prawdopodobieństwo autentyczności wynosi zaledwie jakieś 20%. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.